Na wizażu znów podziało się wymiankowo! I po raz pierwszy miałam w głowie mnóstwo pomysłów, więc trzeba było się zdecydować na coś.
Trwało to długaśnie strasznie, ale w końcu udało się!
Dziś pokażę pierwszy prezent, ten, który chyba najbardziej się spodobał :)
Przedstawiam zatem Józię.
Tak ochrzciła ją nowa właścicielka choć i starej (:D) nie było łatwo się z nią rozstać!
Do
Zielonkowa poleciała taka sowa :)
Sowa mądra głowa można by rzec! :D
Pani Zielonka to bardzo optymistyczna osóbka, więc i prezent musiał być kolorowy!
Oczęta warstw 3 i dziób przyszyte ręcznie, reszta maszynow, chyba nie ma tragedii, jak na jedną z pierwszych uszytych rzeczy? :)
Następnymi razami będzie o sowiej szkatulce, mini manekinie na igły, karteczce urodzinowej "bierz co chcesz", bukieciku z prądem, karteczce gratulacyjnej dla młodych rodziców, oraz prezenciku dla Młodej damy :)
Troszkę się działo ostatnio, a to pewnie nie wszystko, bo znając mnie jeszcze o czymś zapomniałam! :)
Pozdrawiam:)
Ps. Jest tu Was już 150!
Trzeba to uczcić, jakieś propozycje? :>