... po spirytusie, z którego robiłam likierek kokosowy.
Podobno był dobry, mi ciężko stwierdzić, bo ja nie alkoholowa ;)
W tej likier kawowy :)
Powstało z niej jeszcze coś, ale o tym w następnym poście :)
Dziś też wpis do wędrasia, którego tematem był syn właścicielki owego albumu:
Starałam się, żeby było kolorowo i dzieciowo, ale chyba to nie moja bajka.
Pozdrawiam dalej zakatarzona, z łóżka, z bólem glowy i okropną pogodą za oknem.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każde słowo :)