Jakiś czas temu zrobiłam sobie beaded bead, nie wyszedł idealnie jak chciałam, ale na pierwszy raz i tak ok, no i szkoda wyrzucić mimo wszystko. Na biżuterię jednak moim zdaniem się nie nadawał. Myślałam, myślałam i wymyśliłam! Powstała z niego zakładka :)
To moja pierwsza więc chyba nie jest tak tragicznie ;)
A o koralikowaniu w pociągu chciałam napisać, bo pamiętam, że gdzieś kiedyś czytałam u kogoś, że szkoda, że się nie da. A da się :) mi się udało ;) Wyglądało to tak:
Tu akurat tworzył się coś konkursowy z wcześniejszych postów :)




możliwe, że czytałaś u mnie, tylko nie o pociągu, a o autokarze :D ale też doszłam do wniosku, że na autostradzie by się dało, ale na polskich drogach to bym tych koralików przez rok nie posprzątała w całym autokarze.
OdpowiedzUsuńHmm, intrygujący kształt ma ten beaded bead.
Koralikowanie w pociagu? No jasne ze się da! jedna kropelka lub poł węza bransoletkowego na trasie moja miescina - Poznan Gł:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
a ta zakładka to mi się kojarzy z gruszką:)
OdpowiedzUsuńzakładeczka jest boska !!!!!!!
OdpowiedzUsuńa koralikowanie w naszych pociągach, to pewnie nic łatwego, więc podziwiam :)
pewnie musiałaś wzbudzać spore zainteresowanie współpasażerów :)
OdpowiedzUsuńA zakładka faktycznie wygląda jak gruszka, tylko listka brak.
Szalona! A nie pogubiłaś tych maleństw?
OdpowiedzUsuńZakładka świetna - super kolorek :)
Ciekawa jestem min podróżnych... w szpitalu jak szyłam sutasze, to pielegniarki przychodziły zobaczyć :-)
OdpowiedzUsuń